Jak Chińczycy aktywizują stocznie?

Jak wiadomo, na rynku żeglugowym wciąż trwa kryzys, który przekłada się na znacznie mniejsze zamówienia na nowe statki. Dotyczy to zwłaszcza sektora masowego, co uderza w specjalizujące się w budowie masowców stocznie chińskie. Zakłady te radzą sobie jak mogą, ale w większości przypadków, przy pustych portfelach zamówień, muszą skapitulować.

 Ocenia się, że w znakomitym dla branży morskiej roku 2008 w Chinach funkcjonowało około dwóch tysięcy stoczni. Większość były to jednak zakłady typu „green field”, założone w „szczerym polu”, dla realizacji pojedynczych zleceń. Od tego czasu likwidacji uległo kilkaset pseudo-stoczni i ponad setka „normalnych” zakładów.

Przy drastycznym spadku zamówień masowców w ubiegłym roku (o ok. 70 proc. w stosunku do roku poprzedniego) kolejne chińskie stocznie szykują się do zamknięcia swojej działalności. Są jednak i takie, które próbują znaleźć sposób na przetrwanie obecnego kryzysu.

Na całkiem oryginalny sposób aktywizacji swojego zakładu, przy pustym portfelu zamówień, wpadła stocznia China Ocean Shipbuilding Industry. Szefowie firmy zauważyli, że jedną z największych obecnie bolączek Państwa Środka jest brak parkingów. Jak podają oficjalne statystyki, w najbardziej zaludnionych ośrodkach miejskich Chin zabraknie w najbliższym czasie 50 milionów miejsc parkingowych.

W marcu br. stocznia usunęła więc ze swojej nazwy część nawiązującą do budowy statków – „Shipbuilding” – i zaangażowała się … w budowę parkingów. Rozpoczęła oczywiście od własnych terenów, ale stara się jednocześnie o dzierżawę lub zakup kolejnych działek, w różnych częściach kraju.

Jak uważa szef stoczni Czang Szi Hong, dywersyfikacja w branży okrętowej nie jest niczym dziwnym, a wpływy z parkingów mają jedynie utrzymać ciągłość istnienia zakładu. Miejsca parkingowe będą budować sami stoczniowcy, więc gdy na rynek żeglugowy powróci koniunktura, zakład nie będzie musiał ponownie szukać rąk do pracy.

Stocznia chce w najbliższych trzech latach stworzyć około 100 tysięcy miejsc parkingowych, a po ukończeniu inwestycji spodziewany zysk operacyjny z tej działalności szacowany jest na ok. 500 mln juanów (ok. 76 mln dolarów) rocznie.

Jak podkreśla Czang Szi Hong, China Ocean Industry chce powrócić do produkcji okrętowej w 2018 roku, skupiając się na budowie chemikaliowców i statków do przewozu ładunków ciężkich.

Pomysł z parkingami szef stoczni kwituje stwierdzeniem: „Przez ostatnich kilka lat błądziliśmy we mgle – teraz znów zaczynamy widzieć ocean”.