KOBIETY NA STATKU

Współcześnie obserwujemy, że coraz więcej kobiet zgłasza się do pracy w transporcie morskim, w zawodzie marynarza. Na obecnym pierwszym roku Akademii Morskiej w Szczecinie podjęło naukę 3500 studentów, z tego około tysiąc to właśnie kobiety. Stanowią one już około jedną trzecią słuchaczek wydziału nawigacyjnego a z roku na roku zwiększa się też ich liczba na wydziale mechanicznym.

Psychologowie i praktycy są zgodni. Jeśli chodzi o zdobywanie kwalifikacji zawodowych marynarza, to kobiety dorównują mężczyznom, a w niektórych sprawnościach nawet ich przewyższają, np. pod względem zręczności, precyzji ruchów, płynności wypowiedzi, nawiązywania kontaktów itp. Nie ulega też wątpliwości, że kobiety bardziej dbają o estetykę statku i porządek w dokumentach, co jest niezwykle istotne w obecnych czasach ciągłych inspekcji instytucji kontrolnych.

– Jestem bardzo zadowolony, że kobiety wybierają prace na morzu – mówi zarządca komisaryczny PŻM Paweł Brzezicki. – Oczywistym jest, że we współczesnym społeczeństwie role płci w życiu zawodowym się mieszają i obecność pań na statku nikogo już nie dziwi. Coraz więcej kobiet podąża ścieżką morskiej kariery i w sposób odpowiedzialny, zarabia na swoją rodzinę na morzu. Panie bardzo chętnie wybierają obecnie studia na Akademiach Morskich w Szczecinie i Gdyni, co oznacza, że w najbliższych latach będziemy mieli do czynienia z postępującą feminizacją zawodu marynarskiego. Jest to, moim zdaniem, pozytywne zjawisko. Panie mają też otwartą drogę do pracy na statkach PŻM. Dla nas jako pracodawcy – niezależnie od płci – każdy, kto ma wysokie kwalifikacje i umiejętności, jest bardzo mile widziany – podkreśla Paweł Brzezicki.

Kobiety na statkach wnoszą nową jakość, ze względu na odmienną wrażliwość i inny od męskiego sposób myślenia i postrzegania świata. Jako armator generalnie, mamy pozytywne doświadczenia z ich pracy, gdyż większość z pań bardzo poważnie podchodzi do swojej kariery zawodowej.

Z wypowiedzi kapitanów i starszych oficerów można wnioskować, że zatrudnione w PŻM na statkach kobiety są dobrze przygotowane pod względem zawodowym. Pewne trudności mogą pojawić się, gdy np. trzeba zlecać im zadania wymagające większej siły albo ich wykonanie przebiegać będzie w trudnych warunkach. Ale jak mówi jeden ze starszych mechaników, przytaczając własne doświadczenia ze statku, na którym odbywała praktykę studentka III roku Wydziału Mechanicznego w Gdyni, także z trudniejszymi zadaniami dają sobie radę. Jak wspomina chief, owa studentka była osobą bardzo ambitną, o dużej wiedzy teoretycznej i nie zgadzającą się na żadne fory ze względu na swoją płeć. Sama jednak stwierdziła, że musi więcej chodzić na siłownię, aby podołać tej ciężkiej pracy fizycznej. Ambitnie jednak chciała zostać oficerem mechanikiem. Takich postaw jest coraz więcej.

Kobiety szczególnie dobrze radzą sobie na stanowiskach oficerów pokładowych. Nie boją się też podejmować trudnych decyzji w sytuacjach ekstremalnych. Warto przypomnieć, że rok temu Międzynarodowa Organizacja Morska, przyznała swoją najbardziej prestiżową nagrodę – Za Szczególną Odwagę na Morzu – hinduskiej pani kapitan Radhice Menon, która uratowała siedmiu rybaków z tonącego kutra rybackiego.

W Polskiej Żegludze Morskiej, na masowcach, po odejściu na emeryturę znakomitej i lubianej przez załogi pani kapitan Danuty Barcikowskiej, nie mamy aktualnie kobiety na stanowisku dowódcy statku. Mamy za to wiele pań na stanowiskach oficerskich : dwie z nich są starszymi oficerami, sześć jest drugimi oficerami a dziesięć – trzecimi oficerami. Są też dwie panie oficer elektryk. Nowym zjawiskiem jest chęć mustrowania kobiet na stanowiska w załogach szeregowych. W chwili obecnej mamy cztery panie na stanowisku marynarza i jedną na stanowisku motorzysty. Za to aż kolejnych trzydzieści zgłosiło swoją gotowość do zaokrętowania na szeregowe stanowiska załogowe. Panie stanowią też dużą cześć załogi promów Unity Line. Łącznie na czterech jednostkach należących do PŻM, pracuje ich ponad osiemdziesiąt.