Jacek Jekiel fot. Marek Popowski

Marzec w Operze – Obserwator Morski

Opera na Zamku w Szczecinie nie lubi wyciągać swoich spektakli z lamusa, by pokazywać je w sieci. Pandemia zmusiła teatr do odważnych eksperymentów, aby widz mógł uczestniczyć w misterium na żywo, w wibracjach tworzących się pomiędzy nim a sceną. Ekran pochłania je jak czarną dziurę – uważa dyrektor Opery na Zamku w Szczecinie, proponując publiczności skromniejsze, ale doskonałe spektakle. O marcowych premierach z Jackiem Jekielem rozmawia Magdalena Jagiełło-Kmieciak.


Magdalena Jagiełło-Kmieciak:
Marcowe premiery Opery na Zamku to premiery kameralne, przygotowywane podczas pandemii. Pytanie może trywialne, ale – dlaczego?

Jacek Jekiel fot. Marek Popowski
Jacek Jekiel fot. Marek Popowski

Jacek Jekiel:

Odpowiedź jest oczywista. Poza działalnością artystyczną na wysokim poziomie myślimy też o bezpieczeństwie, zarówno widzów, jak i tych, którzy przygotowują projekty. Składy muszą być zmniejszone, by łatwiej można było zapanować nad dystansem. Częściej sięgamy po zespoły smyczkowe, bo skrzypkowie mogą grać w maskach, w przeciwieństwie na przykład do artystów zespołów dętych.

6 i 7 marca na scenie pojawi się spektakl „Eugeniusz i Tatiana – Zakręt” na motywach opery Piotra Czajkowskiego „Eugeniusz Oniegin”. Jak mówi Pia Partum, reżyserka, to… eksperyment, „haratanie”. Dobry pomysł?

E i T Zakręt plakat
Eugeniusz i Tatiana – Zakręt, projekt plakatu: Agata Pełechaty

Nigdy nie miałem z tym problemu. Uważam, że obecnie wiele wybitnych utworów jest niemożliwych do przeniesienia na scenę in extenso. Kultowy przykład to „Così fan tutte” Mozarta. Pierwotnej wersji już właściwie nikt nie pokazuje. Wydaje mi się, że sam Mozart skróciłby tę operę, wyciąłby dłużyzny i elementy, które nie dynamizują akcji (śmiech). Po to przychodzimy do opery, by nie tylko oddać się doznaniom muzycznym, ale i zobaczyć intrygujący spektakl, w którym „się dzieje”. Myślę, że celem reżyserów robiących skróty, tworzenie spektaklu lepiej nadającego się do oglądania jest zupełnie zrozumiałe. Jestem pewien, że zabieg Pii będzie zachwycający.

Ale jedynie podczas pandemii? „Eugeniusza Oniegina” chyba zupełnie nie skreślamy?

Oczywiście, że nie (śmiech). Ale wiele dzieł, które powstały w szczególnych warunkach, podczas działań wojennych czy okupacji okazało się genialnymi i już teraz traktowane są jako kanoniczne. Takie próby jak nasze, podejmowane z konieczności, mogą być drogą do poszukiwań twórczych reżyserów, do powrotu do niewykorzystywanych librett operowych czy niegranych tytułów. Można je zaadaptować na potrzeby współczesnego widza. Uważam, że warto po to sięgać.

20 marca Opera na Zamku pokaże recital „Klucz do poezji”. Z czym się spotkamy?

Klucz do poezji plakat
Klucz do poezji

To będzie wyjątkowo ciekawy i oryginalny, rzadko spotykany, repertuar. Z jednej strony Benjamin Britten, który w wersji solistycznej zabrzmi na polskiej scenie chyba po raz pierwszy, a z drugiej – francuscy minimaliści z XIX i XX wieku… Bardzo intrygująco zapowiada się ten kameralny koncert, nie tylko w sensie składu, ale i klimatu. Ewa Olszewska jest scenicznym „demonem” (śmiech) i na pewno skupi uwagę całej publiczności. Bardzo czekam na ten występ, bo jest to interesujące wyzwanie artystyczne, z jakim stykamy się na scenie operowej bardzo, bardzo rzadko.

Dziękuję za rozmowę.

Projekt plakatu do spektaklu „Eugeniusz i Tatiana – Zakręt”: Agata Pełechaty

Fundusz Wsparcia Kultury, logotyp
Działalność Opery na Zamku w Szczecinie jest współfinansowana przy wsparciu ze środków Funduszu Przeciwdziałania COVID-19.

https://www.facebook.com/grupazapol/photos/pcb.3730973953677534/3730967953678134/