Pierścienie Hallera dla Szczecinian

Rocznicowym obchodom Zaślubin Polski z Morzem  w Pucku towarzyszy wręczanie odznaczeń  Ligi Morskiej i Rzecznej. Wśród sześciu osób uhonorowanych Pierścieniami Hallera (najwyższe odznaczenie Ligi Morskiej i Rzecznej) jest dwoje szczecinian: Krystyna Pohl – dziennikarka, autorka książek o tematyce morskiej i Eugeniusz Daszkowski – kpt. ż. w.,  pisarz marynista. Natomiast Krzyże Pro Mari Nostro przyznano Lechowi Karwowskiemu, dyrektorowi Muzeum Narodowego w Szczecinie oraz Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu, filia w Szczecinie.

Liga swoje odznaczenia przyznaje osobom i instytucjom, które  „swoją działalnością służą polskiemu morzu, według przesłania Staszica: „Trzymajmy się morza” i dewizy Hallera: „Narodowi potrzebne jest morze jak człowiekowi płuca”.

***

Rocznicowe uroczystości są dobrą okazją do przypomnienia tego co prawie sto lat temu wydarzyło się w Polsce i w Pucku.

Pokojowy traktat wersalski podpisany w 1919 roku przypieczętował Polsce wolność (odzyskaną  po 123 latach) i przyznał skrawek niezagospodarowanego  wybrzeża morskiego.  Nasz bałtycki brzeg miał wówczas 147 km, w tym połowa przypadała na Półwysep Helski. Dziś długość polskiego wybrzeża przekracza pięćset kilometrów.

Ten fakt postanowiono uczcić symbolicznymi morskimi zaślubinami. Na miejsce wybrano niewielkie miasteczko Puck, a dokonanie aktu zaślubin powierzono generałowi Józefowi Hallerowi, dowódcy frontu pomorskiego (mianował go Józef Piłsudski). Pociąg wiozący z Torunia  generała i żołnierzy  zatrzymał się w Gdańsku. Tam starosta Józef Wybicki wręczył generałowi dwa pierścienie. Był to dar Polonii gdańskiej dla zaślubin Polski z morzem. 10 lutego 1920 roku do Pucka przyjechały jeszcze dwa specjalne pociągi z Warszawy i Gdańska.

„W imieniu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, ja generał broni Józef Haller obejmuję w posiadanie  ten oto nasz prastary Bałtyk słowiański. Teraz wolne przed nami światy i wolne kraje. Żeglarz polski będzie  mógł dzisiaj  dotrzeć wszędzie pod znakiem Orła Białego” – po tych słowach generał wrzucił do wody, miedzy krę, jeden z pierścieni, a drugi założył na palec. Nosił go przez całe życie.

Z pamiętnika generała: „… Za tym rzuconym pierścieniem pobiegło kilku kaszubskich rybaków, lecz żaden nie mógł go uchwycić. A na moje zapytanie: czemuście go nie uchwycili, odpowiedzieli proroczo:” Będziemy go  mieli w Szczecinie”. Bardzo mnie to ujęło, bo wszyscy wyczuwaliśmy, że Puck, to nie pełne morze, a tylko małe okienko na nie…”

Na brzegu wbito pamiątkowy słup oraz podpisano akt erekcyjny. Namalował go w stylu dawnych aktów królewskich krakowski malarz Henryk Uziembło. Oddano 21 sal armatnich. W sprzedaży pojawiły się okolicznościowe widokówki, do obiegu trafiły specjalne znaczki pocztowe. Były to niemieckie marki pocztowe z nadrukiem w języku polskim: „Nad Polskim Morzem. Puck 10. II. 1920”.

Do historii jako najbardziej znane przeszły zaślubiny w Pucku. Ale parę dni wcześniej w Gdyni – Chyloni symbolicznych morskich  zaślubin dokonał szwadron  szwoleżerów rokitniańskich. I zdaniem historyków właśnie te zaślubiny przedstawia znany obraz Wojciecha Kossaka.

Gdy w Pucku trwały uroczystości morskich zaślubin w Warszawie  odbyło się posiedzenie Sejmu RP. Marszałek Wojciech Trąmpczyński tak powiedział: „Po długiej rozłące znowu docieramy nad morze. Szum Bałtyku, to najpiękniejszy szum naszej państwowości… Uzyskaliśmy co prawda dostęp do morza, ale nie odzyskaliśmy bałtyckiego portu Gdańsk…”

W rok później w wiosce rybackiej Gdynia rozpoczęto budowę morskiego portu. W roku 1926, też 10 lutego, wioska uzyskała prawa miejskie. Tempo budowy portu i miasta było oszałamiające. Gdynia stała się symbolem  przeistaczania się Polski w państwo morskie.

Do czasu wojny, do roku 1939 uroczyście obchodzono w Pucku każdą rocznicę morskich zaślubin. Ale do powojennej rzeczywistości jakoś nie pasowały te uroczystości. Ważniejsze stały się  obchody  zaślubin dokonanych w Kołobrzegu 18 marca  1945 roku. Przez długie dekady władza starała się deprecjonować puckie zaślubiny morskie, usiłowała pogrążyć je w niepamięci. Ale pamiętali o nich lokalni mieszkańcy, pamiętali Kaszubi. Dopiero w roku 1985 zorganizowano w Pucku dużą, jubileuszową uroczystość. I od tamtego roku odbywa się regularnie. Parę razy poza  Puckiem. Na  przykład,  w roku 1998 była w Szczecinie, rok później w Warszawie. Odbywała się też w Gdańsku, we Władysławowie.

W roku 1995 Liga Morska  ustanowiła dzień 10 lutego swoim świętem. Od tamtego roku przyznawane są najwyższe Ligowe odznaczenia – Pierścienie Hallera.  Zaprojektował je Bogdan Pietruszka.  Są wzorowane na heraldycznych sygnetach  wojskowych okresu międzywojennego.  Wykonane są ze srebra i złota. Każdy pierścień jest numerowany. Dotychczas przyznano 147 pierścieni.

W Szczecinie Pierścienie Hallera mają m.in.: dr Elżbieta Marszałek, kapitanowie żeglugi wielkiej: Aleksander Walczak i Włodzimierz Grycner. Pierścieniami w poprzednich latach  uhonorowano też miasto Szczecin, Wyższą Szkołę Morską, Stocznię Szczecińską, Polską Żeglugę Morską.

***

Obecny  rok jest bardzo ważny dla Ligi Morskiej i Rzecznej. Obchodzi stulecie swego istnienia. Powstała już 1 października 1918 roku jako Stowarzyszenie na Polu Rozwoju Żeglugi Bandera Polska. Potem organizacja kilkakrotnie zmieniała nazwę, przez jakiś czas była Ligą Morską i Kolonialną.  W okresie międzywojennym była to niezwykle prężna organizacja. Liczyła ponad … milion członków(!).  Odgrywała bardzo  ważną rolę w propagowaniu spraw morskich. Aktywnie działała do roku 1939. Reaktywowano ją już w roku 1944 w Lublinie, ale po dziewięciu latach została zlikwidowana. Jej przedwojenne tradycje też władzę uwierały.  Zastąpiono ją Ligą Przyjaciół Żołnierza i Ligą Obrony Kraju.  Dziś trudno uwierzyć, ale dopiero w roku 1981 Liga Morska została ponownie  reaktywowana. A od roku 1999 nosi nazwę Liga Morska i Rzeczna.